Z dedykacją dla Żelowego Miśka! Dziękuję Ci kochana, że jesteś :*
*Oczami Laury*
(piątek, popołudnie)
Pytanie bardzo mnie zaskoczyło. Tak bardzo, że stałam z otwartą buzią i się na niego patrzyłam około 5 minut. Nie wiedziałam co odpowiedzieć.
- Jakie treningi? - zapytałam z przerażeniem.
- Ohh... Lauro. Już ci to tłumaczyłem. Ale mogę jeszcze raz... Chodzi o to, że jak wiesz pracuję w wojsku. Tegoroczne badania wykazały, że najlepiej w armii sprawdzaliby się ludzie w twoim wieku. Niektórzy młodzi ludzie np. twój tata, byli bardzo uzdolnieni. Damiano był naszym najlepszym żołnierzem. Mogłaś odziedziczyć po nim w genach jakieś nadzwyczaj dobre umiejętności. Możemy to sprawdzić, jeśli weźmiesz udział w treningach sprawdzających.
- Czyli mam iść do wojska? Walczyć na wojnie? - zaczęłam panikować. Nie chciałam włączyć, nie chciałam zabijać, nie chciałam ginąć...
- Spokojnie Lauro. Jeszcze nic nie jest pewne. Na razie weźmiesz udział w treningach sprawdzających twoje umiejętności.
- Ale ja nie chce zabijać! - powiedziałam bardzo cicho.
- Ale możesz uratować niewinnych ludzi. Tych, którzy niczemu nie zawinili, a zostaną zabici. Pomóż nam, a pomozeszt im.
- Ale wy też zabijacie niewinnych ludzi! - powiedziałam lekko oburzona.
- Nie, Lauro. Jest pewna różnica. My nie zabijamy dla samegi faktu zabijania. Nie zabijamy cywili. Nie zabijamy tych, którzy nie atakują. Zabijamy tylko wrogich żołnierzy. Lauro, twój tata był naszym najlepszym żołnierzem. Może ty też masz w sobie ukryte talenty. Proszę pozwól nam przeprowadzić badania.
- Nie wiem, nie jestem pewna. Muszę to przemyśleć.
- Nie mamy czasu na przemyślenia. Treningi są już jutro. Jeśli zdecydujesz się wziąć udział to poproś Jonathana, on cię zaprowadzi.
- Dobrze, dziękuję. - powiedziałam i zaczęłam iść w stronę drzwi.
- Lauro, ale obiecaj mi, że się poważnie zastanowisz.
- Obiecuje. - i wyszłam...
***
Siedziałam sobie w pokoju i myślałam, gdy do pokoju wszedł Jonathan.
- Coś się stało? - zapytał ze zmartwionym głosem.
- Nie, nic się nie stało. Ja tylko tak sobie rozmyślam. - gubiłam się w słowach.
- Lauro, możesz mi zaufać. Powiedz co cię gryzię, a będzie ci lżej. - próbował mnie przekonać.
- Oh... to nie takie proste, Jonathanie. Ten wybór jest trudny.
- Smith chce cię zaciągnąć na treningi sprawdzające? - zapytał ze spokojem, a mi szczeka opadła. Jakim cudem on o tym wiedział? Smith mu powiedział? A może podsłuchiwał?
- Skąd to wiesz?
- Eh... Smith też mi to proponował.
- I co? Zgodziłeś się?
- Tak. Ameryka nas potrzebuje. Nie chce by niewinni ludzie gineli. Dlatego zgodziłem się. Chce pomóc. Nie mogę siedzieć z założonymi rękoma i patrzeć na wojnę. Ty też się zgodź, jeśli chcesz pomóc. Jutro są treningi, masz jeszcze czas by pomyśleć... - nie odpowiedziałam mu tylko patrzyłam na niego i myślałam.
- To ja już może sobie pójdę byś mogła sobie to wszystko przemyśleć.
- Dobrze, dziękuję Jonathanie.
- Tylko pamiętaj. Wybierz mądrze.
- Tak, jasne.
Gdy Jonathan wyszedł, pochłonęłam się w myślach. Z jednej strony on miał rację. Trzeba pomóc ojczyźnie, zapobiec rozlewowi krwi. Z drugiej strony nie mam zielonego pojęcia o walce w armii. Boję się... tak cholernie się boję, że mi się nie uda i nie wrócę do domu. Może Jonathan ma rację, powinnam chociaż spróbować. Ojciec by tego chciał. On zginął w słusznej sprawie. Myśląc o nim łzy znowu zaczęły spływać mi po policzkach. "Nie mogę się rozklejać! Nie chcieliby tego... Muszę się wziąć w garść! " Wybór był prosty...idę!
*Oczami Rossa*
( sobota, popołudnie)
Jestem w urzędzie już z jakąś godzinę. Nadal do mnie nie dociera w co ja się wpakowałem. Mogłem zostać w domu, grać na gitarze, oglądać telewizję, ale nie! Genialny Ross musiał przyjść do urzędy i wpakować się w kłopoty!
Ale nie czas teraz na użalanie się nad sobą. Jestem tu, mogę pomóc mojemu kraju! Postaram się wypaść jak najlepiej. Gadam jakbym był już w wojsku, a na razie stoję od godziny w gigantycznej kolejce i nie zapowiada się aby ruszyło się szybciej.
Przede mną stoi jakaś niska, drobna brunetka. "Jak taka drobna dziewczyna miałaby się odnaleźć w wojsku?!" - myślałem.
- Ej, mała. Co ty ty robisz? Nie pomyliłaś czasem kolejek? - jakiś chłopak ją zagadnął.
- Mała to może być twoja pała, a ja jestem niska. - ale go pojechała! Zaśmiałem się pod nosem. - A kolejka to do wojska. Kosmetyczka za rogiem po lewej jakbyś zapomniał. - no nie powiem, dziewczyna ma cięty język. Chłopaka chyba zatkało, bo nie odpowiedział już nic, tylko zaklnął pod nosem i odszedł. Wszyscy się na nią patrzyli, ale nikt nie miał odwagi się odezwać.
Po dłuższej chwili postanowiłem jednak zagadnąć.
- Wow. Masz cięty język. Nieźle go pojechałaś!
- Yyy... dzięki? - odpowiedziała nawet na mnie nie patrząc.
- Moi bracia z pewnością by cię polubili.
- Emm... nie sądzę. - powiedziała szorstko, dalej się nie od wracając.
- Czemu? Wydajesz się miła...- powiedziałem sarkastycznie z uśmiechem. Chwilę czekałem, ale wreszcie brunetka na mnie spojrzała.
- Słuchaj! Stoimy w kolejce do wojska. Nie sądzę, aby zawieranie znajomości było dobrym pomysłem. Jeśli pomyślnie przejdziemy treningi, to wyjedziemy i będziemy walczyć. A jak to na wojnie bywa, można zginąć. A ja nie chcę być jak bomba. - skończyła mówić i odwróciła się. Szczerze mówiąc, była na prawdę ładna, tak słodko marszczyła nosek jak na mnie krzyczała. Szkoda mi jej. Ma rację, na wojnę można zginąć, a jej śmierć nie byłaby wesołą nowiną. Nie rozumiałem tylko jednego...
- Bombą? - zapytałem, a ona odwróciła się do mnie i spojrzała na mnie swoimi wielkimi, brązowymi oczami.
- Tak, nie chcę być bombą. Bo popatrz: jeśli się teraz zaprzyjaźnimy, a potem oboje zdamy test pomyślnie, to oznacza, że wyjedziemy na wojnę, tak?
- No, tak... - "Ameryki nie odkryła"
- No właśnie! Jeśli jedno z nas zginęłoby, to drugiemu byłoby bardzo smutno. A ja jeśli zginę, chcę żeby jak najmniej osób cierpiało po mojej stracie. Bo straty zawsze muszą być małe. Po prostu nie chcę być bombą...
- Być bombą... - powtórzyłem. Brunetka dała mi jasno do zrozumienia, że nie chcę ze mną gadać, jednak ha bardzo chciałem ją lepiej poznać.
- A możesz mu chociaż powiedzieć jak masz na imię? - zapytałem z nadzieją.
- Myślę, że nie będzie ci to potrzebne...- i znowu się odwróciła. Nie chciałem jednak odpuszczać.
- Ale jak kiedyś będę miał dzieci, to opowiem im na pewno o dzisiejszym dniu. I opowiem in o tobie, a nie chcę żebyś była tylko "tą brunetką", tylko brunetką z imieniem... - powiedziałem. Teraz to już byłem pewny, że powie mi swoje imię. Odwróciła się do mnie, spojrzała mi prosto w oczy i powiedziała:
- Jeżeli w ogóle dożyjesz... - powiedziała u weszła do pomieszczenia w którym odbywały się treningi.
Zaskoczyła tym mnie. Brunetka coraz bardziej mnie intrygowała. Chciałbym ją lepiej poznać. Taka piękna dziewczyna, a stara się do wojska. Dziwne...
Doszło do mnie nagle, że ta drobna brunetka otworzyła mi oczy. Nie zawałem sobie aż tak sprawy z tego, że moje szanse na przeżycie maleją w oczach. Mogę już nigdy nie zobaczyć rodziców, rodzeństwa, Aulis...
_______________________________
Hejka!
Wreszcie pojawił się rozdział 5! Wiem, wiem bardzo długo go nie było, ale zaraz wam wszystko powiem. Otuż ja zaczynam ferie dopiero w tym tygodniu i wszyscy nauczyciele chcieli zdążyć zrobić sprawdziany przed feriami. Wydaje się to dziwne, bo przecież jeszcze pół roku itp. Ale ja nie mam półrocz, mam trymestry... a drugi trymestr kończy się w połowie marca i nie ma już tak dużo czasu i trzeba niedługo oceny wystawiać. I musiałam po nocach siedzieć i się uczyć, ale teraz że ferie, a ja już nigdzie nie wyjeżdżam (już byłam) to rozdziały będą dodawane częściej.
Druga sprawa, to, że dodałam zakładki: Bohaterowie i Wasze Blogi. W pierwszej macie zdjęcia i krótkie opisy postaci, a w drugiej dawajcie linki do swoich blogów :D
A tak w ogóle to jak spędziliście, spędzacie, albo będziecie spędzać ferie? ;)
Piszcie swoje opinie w komentarzach :*
BlueBerry
Uuuu.... kiepsko masz ;/ A raczej miałaś xd Ja też zaczęłam ferie! Tylko że i tak w środę muszę jechać do szkoły, żeby uczyć się na konkurs wiedzy o Wielkopolsce -.-' Dobija mnie ten konkurs, przeszłam jako jedyna z powiatu do rejonowego i teraz nauczycielka będzie mnie maltretować ;_; A mogłam zrobić byka specjalnie!
OdpowiedzUsuńDość o mnie, czas na rozdział :D
Tak więc Laura jest straaasznie cięta XD Widzisz, Ross? Trzeba było najpierw pomyśleć, a potem pchać się do wojska ;d
Tak ogółem to mi się spodobał :D Trochę poczekałam, ale przecież żyję, co nie? Trzymaj tak dalej ^^
Do następnego ;3
Jejku, dziękuję ♥ Bardzo się ciesze, że ci się podoba :D I na prawdę przepraszam, że tyle musiałaś czekać...
UsuńCudny! Zazdroszczę ferii ja już swoje skończyłam :( Czekam na next! ^^
OdpowiedzUsuńJa za to też zaczełam dopiero ferie ale są straszne nudy jak narazie bo nigdzie nie wyjeżdżam.
OdpowiedzUsuńHah "bomba" Raczej coś ukradłaś GWIAZD NASZYCH WINA
OdpowiedzUsuńWiem ^^ ostatnio znowu czytałam :D A że bardzo podoba mi się ten moment z bombą, to dodałam na bloga ^^
UsuńO jejku ale cudowny rozdział Wow Lau do wojska nie powiem ale robi się ciekawie, *-*
OdpowiedzUsuńDziękuję za dedykt kochana
Przepraszam ze nie skomentowałam wcześniej ale tydzień Feri byłam u ciotki a tam zero zasięgu no i zero w-fi dopiero teraz ogarniam wszystkie blogi
Oczywiście czekam na twojego wspaniałego nexta
~kocham Miśka ^. ^
Cudo <3
OdpowiedzUsuń